wtorek, 11 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 8 - "- Kocham Cię! - krzyknąłem do słuchawki. - Yhy... - wybełkotała pod nosem i się rozłączyła."


*oczami Juliet*

Dlaczego wszystko musi się spieprzyć? Dobijała godzina 12, a ja ciągle nie spałam. Byłam bardzo roztrzęsiona. Ciągle trzymałam w ręce telefon i spoglądałam na zdjęcia... moje i Justina. Nie mogłam w to uwierzyć, że być może jesteśmy rodzeństwem. Jak ja mu to teraz powiem? Jak teraz będzie wyglądało nasze życie jeżeli to prawda? Boże, nawet nie wiecie jak się bałam. Miałam ochotę zadzwonić do Justina, ale on pewnie śpi. Nie chciałam go budzić, ale z drugiej strony chcę mu o tym powiedzieć... Nie, nie mogę. Muszę zaczekać do jutra...
Niby jak ja mu to powiem? Justin, jesteśmy rodzeństwem. Tak, oczywiście. 
Nagle dostałam sms'a od Justina.

Śpisz?
Nie mogę zasnąć... - odpisałam.

Po chwili już zadzwonił.


*oczami Justina*

Czułej, że coś jest nie tak i bardzo bałem się o Juliet. Miałem wrażenie, że jej ojciec coś jej zrobił. Godziny mijały, a ja nie spałem, ale muszę! Jutro się widzimy, nie chcę aby coś zauważyła po mnie, że nie spałem. Nie wytrzymałam i napisałem do niej sms'a.

Śpisz?
Nie mogę zasnąć... - odpisała.

Bez zastanowienia zadzwoniłem do niej.

- Juliet, co się dzieje? - zapytałem.
- Myślę, że to nie jest rozmowa na telefon... - odpowiedziała cichym głosem.
- Zrobił Ci coś tato? 
- Nic mi nie zrobił.
- Juliet, proszę... Chodzi o nas, tak? - zapytałem.

Nie odpowiadała przez dłuższą chwilę.
Zapytałem jeszcze raz.

- Jutro porozmawiamy... - odpowiedziała przez łzy.
- Nie płacz, kochanie. Przepraszam, nie powinienem się do tego jeszcze bardziej namawiać. - odpowiedziałem.
- To nie Twoja wina. Tu nie chodzi o to. Jutro Ci opowiem. Teraz próbujmy zasnąć. Dobranoc. - powiedziała.
- Kocham Cię! - krzyknąłem do słuchawki.
- Yhy... - wybełkotała pod nosem i się rozłączyła.

Jestem przekonany w stu procentach, że chodzi o nasz związek. Bardzo się bałem.


*kilka godzin później*
*oczami Juliet*

Godzina 11. Wstałam i założyłam sukienkę, baleriny, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Po drodze włosy związałam w wysokiego kucyka. Nie wiedziałam, o której ma przyjechać Justin i jak na razie nie chciałam się nad tym zastanawiać. Bardzie interesowało mnie to będzie z nami jeżeli to będzie prawda. 
Tato siedział na kanapie w salonie i rozmawiał przez telefon. Ja udałam się do kuchni. Przygotowałam sobie śniadanie. Płatki śniadaniowe z mlekiem. Tak już chyba zostanie na zawsze. Nawet jak będę miała pełną lodówkę jedzenia.
Usiadłam na wysokim krześle, które było obok blatu. Z płatkami z talerzu, chwyciłam za gazetę, która leżała obok.

Hmm, ogłoszenia... Zobaczmy co my tu mamy. - pomyślałam.

Jadłam i jadłam, przy okazji czytając. W końcu rzuciło mi się coś w oczy.
Test na ojcostwo. A mianowicie badania DNA. Tego chyba szukałam.

Aby przeprowadzić badania należy :
1. Zgłosić się do ośrodka w Los Angeles telefonicznie, osobiście lub drogą mailową.
2. Pobrać materiał do badań w ośrodku lub samemu w domu. Pobrany materiał do analizy zanieść lub przesłać pocztą do laboratorium.
3. Cierpliwie czekać na wyniki (około 14 dni). W razie przyspieszenia analizy wyników (za dopłatą) może być znany po około 5 dniach.

Cena :
2 osoby (np. dziecko i ojciec) - 300$
3 osoby (np. dziecko, ojciec, matka) - 400$

W takim razie nie ma na co czekać! Muszę to sprawdzić. Wstałam i zabrałam gazetę pod pachę. Zaniosłam ją do pokoju i znów zbiegłam na dół.
Nawet nie wiem kiedy zleciało tyle czasu i była już 5.


*oczami Justina*

Wstałem dość późno, to z tego, że nie mogłem zasnąć. Tak bardzo się denerwowałam. Pomyślałem, że około godziny 5 pojadę do Juliet. Jestem ciekawy czy jej ojciec będzie chciał ze mną rozmawiać... Nawet jeżeli tak, to nie wiem co to będzie... Nie chcę o tym myśleć! Grr.
Pobiegłem do garażu, wyjechałem autem i udałem się do Juliet.
Zaparkowałem obok bramy wjazdowej i wysiadłem. Powoli szedłem w stronę jej domu. Zadzwoniłem do drzwi.
Otworzył mi jej tato.

- Dzień Dobry. - przywitałem się, a on wpuścił mnie do domu. 
- Witaj. - odpowiedział.
- Jest Juliet? - zapytałem i spojrzałem z za jego plecami była moja dziewczyna.
- Tak, jest. - odpowiedział, a ona szybko do mnie podeszła.
- Chodź, musimy pogadać. - powiedziała.

Złapała mnie z rękę, spojrzała dziwnie na swojego ojca i udaliśmy się na górę do jej pokoju. Zamknęła drzwi. Przybliżyłem się do niej, aby się przywitać poprzez pocałunek. Ona jednak schyliła głowę...

- Usiądź. - powiedziała.

Sama podeszła do okna.

- O co chodzi Juliet? - zapytałem. - Obraziłaś się?
- Nie. - odpowiedziała.
- To co się stało!?

Odwróciła się do mnie i podała gazetę z ogłoszeniami. Jedno co rzuciło się w oczy zakreślone mazakiem.

Dokładność testu na podstawie analizy DNA pozwala w 100% wykluczyć ojcostwo lub 99,99% je potwierdzić.

Do analizy może służyć :
- Niewielka ilość krwi,
- Wymaz z błony śluzowej wewnętrznej strony policzka,
- Włosy z cebulkami,
- Szczoteczka do zębów,
- Guma do żucia.

Aby przeprowadzić badania należy :
1. Zgłosić się do ośrodka w Los Angeles telefonicznie, osobiście lub drogą mailową.
2. Pobrać materiał do badań w ośrodku lub samemu w domu. Pobrany materiał do analizy zanieść lub przesłać pocztą do laboratorium.
3. Cierpliwie czekać na wyniki (około 14 dni). W razie przyspieszenia analizy wyników (za dopłatą) może być znany po około 5 dniach.

Cena :
2 osoby (np. dziecko i ojciec) - 300$
3 osoby (np. dziecko, ojciec, matka) - 400$

- Badania DNA? - zapytałem.
- Tak.
- Ale dlaczego? - zapytałem.
- Musimy zrobić te badania. - odpowiedziała.
- My musimy? Niby po co?
- Nie rozumiesz, że możemy być rodzeństwem!? - krzyknęła.
- Co!? Kto Ci o tym powiedział?
- Mój własny ojciec, który stwierdził, że jesteś jego synem. Powiedział, że kilka lat temu miał romans... - odpowiedziała przez łzy.
- Juliet, przecież to nie może być prawda. - odpowiedziałem.
- A jeśli jest to prawda?
- Boże, przestań tak mówić!
- Justin, ja nie mogę tak żyć. Musimy jak najszybciej to potwierdzić. Zrobimy te badania. Nawet kilka razy. Potwierdzić czy jesteś moim bratem i to czy Twoim prawdziwym ojcem jest Jeremy. - odpowiedziała.

Nie odpowiedziałem.

- Justin? Słyszysz mnie?
- Ja zapłacę za wszystko, ale to nie jest prawda.
- Nie mamy pewności.
- Czy Ty nie rozumiesz tego? Twój ojciec mógł to powiedzieć tylko ze względu na to abyśmy się nie spotykali! On ma mi za złe...
- Do jasnej cholery! - krzyknęła. - Proszę, nie kłóćmy się! 
- Jak chcesz. Jutro będę miał próbki i jedziemy do Los Angeles. - odpowiedziałem.


*oczami Juliet*

- Do jasnej cholery! - krzyknęłam. - Proszę, nie kłóćmy się! 
- Jak chcesz. Jutro będę miał próbki i jedziemy do Los Angeles. - odpowiedział.

Wstał i szedł w stronę drzwi.

- Jesteś na mnie zły... Mam właśnie przez to rozumieć...
- Juliet... Ja wiem, że to jest nie prawda. Moja mama mi mówiła wszystko. Nikogo innego nie było...
- Ale wiesz, że chcę mieć pewność. - odpowiedziała.
- Nie rozmawiajmy już o tym... Jadę. Odwiedzę rodziców i zabiorę ze sobą próbki do analizy. 
- Dyskretnie... - dopowiedziała.
- Ty również o tym pamiętaj. 
- Justin... - powiedziałam łapiąc go za rękę.
- Tak?
- Mogę Cię przytulić? - zapytałam.
- Jeszcze się pytasz? Chodź tu do mnie. Kocham Cię, nie zapominaj o tym. - odpowiedział z uśmiechem, a ja musnęłam jego usta.


*oczami Justina*

Co do cholery nagadał jej ojciec? Przecież to jest niemożliwe. Nie mogłem w to uwierzyć, ale ja również chciałem się przekonać o tym. 
Pojechałem odwiedzić rodziców jakieś 3 mile od mojej posiadłości. Mieszkali razem w domu. Byłem bardzo szczęśliwy, że wrócili do siebie. Nic im nie powiedziałem o tym. 
Dyskretnie poszedłem do sypialni i patrzyłem na każdą poduszkę dokładnie. Może to dziwnie zabrzmi, ale szukałem ich włosów. Ha, tak właśnie. Miałem ze sobą woreczek, do którego włożyłem włos mamy i taty. Uff, udało mi się. Teraz tylko aby Juliet dała radę coś wymyślić.


*oczami Juliet*

Zaraz po tym jak Justin pojechał do domu, pobiegłam do łazienki i wzięłam szczoteczkę do zębów taty. Włożyłam ją do specjalnego woreczka.
Chwyciłam telefon do ręki i wykręciłam numer do Justina. Rozmawiając jednocześnie wyszłam z łazienki.

- No cześć. - powiedziałam z uśmiechem jak gdyby nigdy nic.
- Ha, mrr. I jak?
- Mam, a Ty?
- Oczywiście.
- To o której jutro jedziemy? - zapytałam.
- Myslę, że około 10. - odpowiedział.
- Super. To jutro się widzimy.
- Jasne, już nie mogę się doczekać.
- Ja też. Pa. 
- Buziaki. - odpowiedział.

Skończyłam rozmowę i udałam się do pokoju, aby przygotować się na jutro.


*nazajutrz*
*oczami Juliet*

- Już jedziesz? - zapytałam dzwoniąc do Justina.
- Tak, już zaraz będę. - odpowiedział.
- To ja będę czekała na zewnątz. 

Wzięłam jeszcze szybki łyk herbaty z miodem i cytryną i pomału wychodziłam z domu, gdy zatrzymał mnie tato.

- Gdzie idziesz? - zapytał.
- Jadę z Justinem. - odpowiedziałam sprawdzając torebkę czy mam w niej wszystko.
- Gdzie? 
- Kurde, gdzie ta szczoteczka... - powiedziałam pod nosem.
- Co?
- A tak, tak. Do Los Angeles. - odpowiedziałam.
- Jaka szczoteczka? Po co Ci? - zapytał.
- Chyba powinieneś domyślić się po co!
- Juliet... Czy Ty, nie!
- Sorry, ale Justin już przyjechał muszę iść. Nie czekaj na mnie, wrócę późno. - odpowiedziałam i wybiegłam z domu.


*oczami Justina*

- Juliet! - krzynąłem i przytuliłem bardzo mocno.
- Ah... Jak dobrze, że jesteś. 
- Gotowa? - zapytałem.
- Chyba tak, jedźmy. Wystarczy, że będziemy jeszcze czekać na te wyniki.
- Będzie dobrze. - odpowiedziałem.

Otworzyłem jej drzwi i usiadła do samochodu.
Ja oczywiście kierowca.
Ruszyliśmy w drogę.


*kilka godzin później*
*oczami Justina*

- Jak długo mamy czekać na wyniki? - zapytałem.
- Około 14 dni, ale jeżeli się państwu spieszy za opłatą wyniki można odebrać w ciągu 5 dni. 

Popatrzyłem na Juliet. Chwyciła za portfel.

- Ile taka opłata kosztuję? - zapytała.
- 100$

Wyciągnęła i zapłaciła. Ja chwyciłem tylko jej rękę.

- Justin, nie. Ty już wystarczająco dużo dziś zapłaciłeś.
- Więc możemy się tu pojawić za 5 dni i wyniki powinny być? - zapytałem.
- Tak, albo skontaktować się z nami telefonicznie i zapytać. - odpowiedziała recepcjonistka. - Proszę tu jest wizytówka naszej kliniki.
- Dziękujemy bardzo. Do widzenia.

Wyszliśmy z kliniki.

- Boże... Teraz tylko te posrane wyniki. - powiedział Juliet.
- Będzie dobrze. Chodź, zapraszam Cię na obiad. - odpowiedziałem łapiąc ją za rękę.
- O nie, ja płacę za obiad.
- Nie, ja!
- Ja! - krzyknęła.
- No już dobrze. Chodźmy!

*narrator*

Juliet wraz z Justinem widywali się codziennie. Jej ojciec nie rozmawiał jeszcze z nim, jednak podejrzewa, że pojechali do Los Angeles po to, aby wykonać badania DNA. Jest ciągle poddenerwowany i ciągle dopytuje się Juliet o co chodzi. Ona trzyma język za zębami.
Po kilku dniach, nadszedł ten dzień aby dowiedzieć się całej prawdy.

*oczami Juliet*

- Dzwonimy? - zapytałam.
- Może Ty.
- Nie, lepiej Ty. - odpowiedziałam.
- Razem.
- Dobra. Wykręcaj numer z tej wizytówki.
- To podawaj numer. - odpowiedział.
- Ale Ty jesteś. - odpowiedział podając mu numer i się śmiejąc.
- Dobra, cicho. Dzwoni!

Trzymaliśmy się za ręce.

- Dzień Dobry, tu klinika gdzie możesz przeprowadzić badania DNA. W czym mogę służyć? - odezwał się głos.
- Dzień Dobry. Z tej strony Juliet Smith. Chciała bym się dowiedzieć czy badania na to nazwisko są już wykonane. 
- Ah, tak. Proszę chwileczkę zaczekać.

Czekaliśmy tak chyba z 5 minut. Mało co nie złamałam Justinowi dłoni, tak bardzo ją ściskałam.

- Badania są już wykonane. Wyniki są znane. Chcą państwo dowiedzieć się telefonicznie? 
- Jest możliwość, że można przyjechać po wyniki?
- Ależ oczywiście, chociaż większość naszych pacjentów dowiaduje się przez telefon o wynikach.
- W takim razie jutro przyjadę po wyniki. - odpowiedziałam.
- Dobrze. 
- Dziękuję. Do widzenia.

Z jednej strony mi ulżyło, ale z drugiej nie.

- Dlaczego nie powiedziałaś, żeby przez telefon Ci powiedzieli? - zapytał Justin.
- Nie lubię się dowiadywać o takich rzeczach przez telefon. Lepiej osobiście. Jutro jedziemy. - odpowiedziałam.
- I tak Cię kocham. - odpowiedział z uśmiechem.

*

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Chcecie więcej?
Podoba się?
Przepraszam za długą nieobecność.
Mam nadzieję, że pozostawicie coś po sobie.
Kolejny rozdział już czeka! : )

12 komentarzy:

  1. mogłaś napisać co i jak z wynikami, super rozdział. www.canadianswagbieber.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. suuuuuuuuper! jak masz nowy to na co czekasz?! dodawaj! chcę znać już wyniki :)) czekam :) @swaggyjusteen

    OdpowiedzUsuń
  3. JEJKU, JEJKU, JEJKU! *____* Rozdział za zarazem taki słodki a zarazem pełen napięcia. Kochanie i tak wiesz, że jest cudny i mnie się bardzo, bardzo podoba! Nie mogę doczekać się tych cholernych wyników.. <3 dodaj szybko ślicznotko! <3 / @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się podobaaa BARDZO Ciekawe co się okaże :> Już nie mogę się doczekać <3 /@Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  5. myslałam, że chcą jak najszybciej wiedzieć, a tu taka niespodzianka, rozdział ciekawy , nie powiem, bardzo mi się podobał, czekam na następny, oby był jak najszybiej :P
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  6. rozdział strasznie ciekawy ... dzieje sie dzieje ;d

    ciekawe co bd dalej ...

    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  7. o kurde. :o Myślę, że jej tata zmyśla, bo jak dowiedział się, że jedzie z Justinem to dziwnie zareagował. Jestem ciekawa co wymyśliłaś. ;) Jeszcze nie czytałam opowiadania o takich podejrzeniach, ze główna bohaterka może się okazać siostrą Justina. ;3 Naprawdę masz świetny pomysł. Tak sobie myślę, że nawet jeśli okazałoby się, że to jego siostra, to ten ojciec mógł iść i przekupić tam tych lekarzy by zmienili wyniki czy coś. :o Informuj mnie dalej na moim TT : @karola121610

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział ;o nie będe się rozpisywać, a więc, wesołych i szczęśliwych świąt. no i oczywiście czekam na nn ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  9. jaki cudowny! jestem ciekawa co będzie dalej *-* wesołych i czekam na nowy. :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieje ze nie są rodzeństwem !! Czekam na nn!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. @LittleSusannx330 grudnia 2012 17:29

    Aww Świetny * - * . Czekam na nn ; )

    OdpowiedzUsuń
  12. O ja cie! Dawaj kolejny rozdział! :P @izka__

    OdpowiedzUsuń