niedziela, 18 listopada 2012

ROZDZIAŁ 6 - "- Juliet, ja chcę czegoś więcej... - oznajmił."


*oczami Juliet*

- Juliet! Juliet!  - usłyszałam głos, który roznosił się po całym domu. Byłam zaspana. - Juliet! - spojrzałam na zegarek. 7 am. Chyba kogoś porąbało.
- Juliet do cholery! - usłyszałam głos taty, który wparował do pokoju. - Nie słyszysz jak Cię wołam?
- Tato, spójrz która jest godzina. - odpowiedziałam.
- Ubieraj się, bo zaraz ciężarówka przywiezie nasze rzeczy. - odpowiedział.
- Dobrze. - odpowiedziałam z grymasem na twarzy.
- Nie pokazuj tu swoich min, tylko się ruszaj. Czekam na dole ze śniadaniem. - odpowiedział i wyszedł.

Dlaczego on się zrobił taki... dziwny? Przecież nic takiego nie zrobiłam, a on na mnie krzyczy.
Wygramoliłam się z łóżka, które zaścieliłam. Włożyłam luźne dresowe spodnie i czarną koszulkę, a włosy (nie czesząc ich) związałam w wysokiego koka. Pomału zeszłam na dół do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie, a po nim udałam się do łazienki, aby przemyć twarz. Gdy już wychodziłam z toalety usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam i otworzyłam. Zobaczyłam wysokiego blondyna o niebieskich oczach.

 - Dzień Dobry. Czy to mieszkanie państwa Smith? - zapytał.
- Tak, w czym mogę pomóc? - zapytałam.
- Tak właściwie to w niczym, ale przywiozłem rzeczy. Chyba domyślasz się jakie.
- Chyba PANI domyśla się jakie, chciał PAN powiedzieć. Tak, wiem. Już wołam tatę. - odpowiedziałam wkurzona.
- Tato! - zawołałam. - Tato, gdzie jesteś!?
- Już idę!
- No to na co PAN czeka? Coś trzeba teraz z tym zrobić. - powiedziałam.
- Dzień Dobry. - powiedział tato, witając się z blondynem. - Chodźmy. Juliet nie bądź taka oschła.
- Nie mam ochoty rozmawiać na ten temat. Wezmę tylko swoje rzeczy. - odpowiedziałam.

Tato wraz z tym dziwnym gościem zanosili wszystkie rzeczy do domu, a ja się przyglądałam. Stanęłam obok ciężarówki i zaglądałam czy zobaczę wielkie pudło z napisem "JULIET", bo właśnie w nim były wsadzone wszystkie rzeczy, które nie były, gdyż tato się wkurzył i wsadził wszystko do jednego dużego. 


*oczami Justina*

"Cześć! Tu Justin Bieber..." BLA, BLA, BLA, BLA.
Wywiady i sesje fotograficzne wykańczają. Dobrze, że zrobiłem sobie przerwę od tego wszystkiego.
Godzina 7:30 am a ja nie śpię. Usłyszałem jak wielka ciężarówka jedzie ulicą i się obudziłem. Spojrzałem przez okno i zorientowałem się, że może to do Juliet. Postanowiłem, że zaraz do niej pojadę i pomogę. Szybko wziąłem prysznic, ubrałem się i zjadłem śniadanie. Chwyciłem jeszcze telefon, aby do niej zadzwonić, jednak nie odpowiadała. Ruszyłem w stronę samochodu i wyjechałem z posiadłości.
Udałem się w kierunku jej domu. Pomału wjechałem na drogę przed willą i stanąłem obok ciężarówki. Wysiadłem z auta. Zauważyłem jakby ktoś wspinał się do wielkiego auta. Podszedłem i zobaczyłem Juliet, która próbowała się wdrapać do środka.

- Chcesz mnie zostawić? - zapytałem.

Ona straciła równowagę i przechyliła się do tyłu. Bez wahania złapałem ją.

- Ale mnie wystraszyłeś. - powiedziała.
- Nie chciałem tego zrobić. - odpowiedziałem.
- Puść mnie!

Wyrwała się z moich ramion, wyglądała na przygnębioną lub złą.

- Dzień Dobry! - powiedziałem podając rękę tacie Juliet.
- Witaj. - odpowiedział i wziął kolejne rzeczy z ciężarówki.
- OMG, JUSTIN BIEBER!?!? - usłyszałem głos za mną.
- Nie ma Pan co do roboty? No już, już. Ile mam czekać? - wtrąciła się Juliet. - To pudło na górę.
- Juliet, co się z Tobą dzieje? - zapytałem ze zdziwieniem.
- Dlaczego nie powiedziałeś, że przyjedziesz? - zapytała.
- Dzwoniłem do Ciebie, ale nie odbierałaś, więc postanowiłem zrobić Ci niespodziankę. - odpowiedziałem.
- Musimy porozmawiać. - oznajmiła.
- To coś poważnego? - zapytałem.
- Nie. Chodźmy na górę.

Udaliśmy się na górę do pokoju Juliet, w którym było już pudło, gdzie znajdowały się rzeczy. Pomogłem jej rozpakowywać rzeczy w ciągłej ciszy. Zdjęcia powiesiliśmy na ścianie, które trzymały małe gwoździki  Nasze wspólne zdjęcie sprzed 10 lat, Juliet postawiła na stoliku nocnym i usiadła na łóżku. Gdy ona tak siedziała, ja pozbyłem się wielkiego pudła i położyłem gitarę obok jej łóżka i usiadłem obok niej.

- Juliet, stało się coś? - zapytałem łapiąc ją za rękę.
- Nic. Po prostu ostatnio zauważyłam, że z moim tatem jest coś nie tak... Nie mówiłam Ci, ale krzyczał na mnie wtedy jak wróciłam od Ciebie. - odpowiedziała.
- Krzyczał na Ciebie? - zapytałem ze zdziwieniem.
- Tak, krzyczał do cholery! - krzyknęła i wyszła na balkon.
- Nie denerwuj się. - powiedziałem łapiąc ją za ramię. - Co mogę dla Ciebie zrobić?
- Chcę polegać na Tobie kiedy będę tego potrzebować. Nie chcę Cię stracić. - odpowiedziała.


*oczami Juliet*

- Chcę polegać na Tobie kiedy będę tego potrzebować. Nie chcę Cię stracić. - odpowiedziałam.
- Nic ani nikt nam w tym nie przeszkodzi. Pamiętaj, nie stracisz mnie. - odpowiedział i odwrócił mnie do siebie.
- Kocham Cię. 
- Ja Ciebie również. - odpowiedział, a ja przyssałam się do jego ust.

Zaczął pogłębiać jeszcze bardziej swoje pocałunki. Nagle złapał mnie za pośladki i domagał, abym podskoczyła i zaplotła nogi wokół jego bioder. Zrobiłam to, a on przeniósł się do pokoju razem ze mną. Powoli położył mnie na łóżku nie odrywając ust od moich. Wplotłam ręce w jego włosy co dodało mu pewności na więcej. Jego dłonie znalazły się pod moją koszulką. Zaczął całować moją szyję. Po chwili on pragnął tego samego, zrobiłam to chociaż bardzo niepewnie. Podwinął lekko moją koszulkę i pocałunkami przeniósł się na brzuch.

- Uważaj, mam łaskotki. - powiedziałam.
- Zaufaj. - odpowiedział.

Coraz bardziej pogłębiając pocałunki na brzuchu, przenosił się coraz wyżej i wyżej. Ściągnął moją i swoją koszulkę oraz odpiął stanik i rzucił go za siebie. Jego ręce znalazły się na moich piersiach i robił z nimi wszystko co możliwe. Opuszkami palców jeździłam po jego plecach i klatce piersiowej.

- Juliet! - usłyszałam głos i otwierające się drzwi. 
- O nie... - powiedziałam cicho. - Zaczekaj chwilę.
- Dlaczee... - przerwał tato, który zauważył mnie i Justina na łóżku. - Zaraz wrócę.
- Cholera jasne! Przepraszam to moja wina. - odpowiedział Justin.
- Szybko się ubierzmy. - odpowiedziałam.
- Juliet, ja chcę czegoś więcej... - oznajmił.
- Ju...
- Już mogę wejść? - przerwał mi tato.
- Tak, o co chodzi? - zapytałam.
- Przepraszam, że tak bez pukania. Tak właściwie to nic takiego nie chciałem. Widzę, że już wszystko rozpakowałaś.
- Jakiś czas temu.
- Domyślam się. - odpowiedział dziwnie patrząc na Justina i wyszedł z pokoju.
- Juliet... - zaczął Justin łapiąc mnie za kolano.
- Słucham? - zapytałam.
- Boisz się czegoś? Możesz mi zaufać, pamiętaj. - odpowiedział posuwając rękę ku górze.
- Nie wiem czy jestem na to gotowa.
- Nie chodzi mi o seks...
- Rozumiem, ale nie dziś. - odpowiedziałam. - Kocham Cię. Dziękuję, że jesteś.
- Ja Ciebie też... Mam nadzieję, że nie uraziłem Cię. - odpowiedział.
- Nie... Po prostu muszę się przełamać, a to nie jest takie proste. Może Ty masz to za sobą, ale nie ja. - odpowiedziałam.
- Wszystko wiem... Nie musisz nic mówić. - odpowiedział muskając moje usta.


*narrator*

Minęło kilka dni. Justin i Juliet spotykali się każdego dnia jednak pomimo, iż jej ojciec był jakiś dziwny wydawało się, że w duszy ma jakąś tajemnice, o której musi powiedzieć swojej córce. Justin zaprosił Juliet do siebie... na noc.


*oczami Justina*

- Mogę Ci zaufać? - zapytał jej tato.
- Oczywiście. Nie zrobimy nic głupiego. - odpowiedziałem.
- Chodźmy już. - powiedziała Juliet.

Usiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę do mojego domu.
Kiedy dojechaliśmy, udaliśmy się do kuchni. Juliet stała i przygotowywała pyszną kolację.
Podszedłem do niej od tyłu i lekko zacząłem całować ją po karku.

- Moja maleńka. 
- Mój kochany chłopak. - odpowiedziała i pocałowała mnie w usta.
- Przygotować kąpiel? - zapytałem niepewnie, bo nie wiedziałem czy zgodzi się na coś więcej niż tylko całowanie jej piersi lub ściągnięcie spodni.
- Ale weźmiemy ją razem. - odpowiedziała.
- Dobrze. - odpowiedziałem z uśmiechem.

Po wspólnej kolacji przy świecach i butelce wina, posprzątaliśmy i udałem się do łazienki, aby przygotować kąpiel. 
Napuściłem wannę pełną wody wraz z pianą. Dookoła rozsypałem czerwone płatki róż oraz ustawiłem i zapaliłem zapachowe świeczki. 
Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi.

- Proszę.
- Mogę wejść? - zapytała.
- Oczywiście. 

Weszła niepewnie do łazienki i spojrzała na mnie uśmiechając się...

- Podoba Ci się? - zapytałem.
- Bardzo.

Podeszliśmy do siebie i wpoiliśmy się w usta do momentu, aż pozbyliśmy się swoich ubrań.

- Grzeszysz... - powiedziałem cicho do jej ucha.
- Ale niby czym? - zapytała.
- Twoim ciałem. Nie wiesz jak na mnie działasz. - odpowiedziałem i zacząłem całować ją po dekolcie.
 - Justin... 
- Tak? 
- Twój kolega... - odpowiedziała i popatrzyła w dół.
- Cholera, teraz już wiesz jak na mnie i na Jerry'ego działasz. - odpowiedziałem przygryzając jej płatek ucha.

Całowaliśmy się jeszcze przez chwilę. Pozbyłem się jej stanika.
Ręce błądziły mi po jej biodrach i po chwili znalazły się na linii jej dolnej bielizny. Delikatnie chwyciłem i spuściłem na dół. Ona gwałtownie złapała moje ręce.

- Zaufaj. - powiedziałem cicho.

Juliet nie była dłużna i zrobiła to samo z moimi bokserkami...
Oboje weszliśmy do wanny. Wszedłem jako pierwszy ona położyła się pomiędzy moimi nogami.
Moje ręce błądziły po jej ciele, gdy trafiły na jej miejsce intymne. Powolnymi ruchami palców zacząłem je dotykać. Było jej dobrze, czułem to.
Po chwili się zerwała i odwróciła w moją stronę.

- Skoro Tom, to teraz Jerry. - powiedziała cicho i położyła rękę na nim.

Zaczęła jeździć ręką w  górę i dół, co doprowadzało mnie do szału... Po krótkim czasie poczułem, że to właśnie jest ten moment 
"dojścia". Szybko chwyciłem chusteczki, które leżały obok i wytarłem nim Jerry'ego, z powodu spermy.

- Kocham Cię... - powiedziałem cicho i pocałowałem ją w usta.
- Ja Ciebie też.

Umyliśmy swoje ciała, wyszliśmy z wanny i opatuliliśmy się ręcznikami. 
Założyliśmy bieliznę i ogarnęliśmy łazienkę.


*oczami Juliet*

Gdy schyliłam się by podnieść ręcznik, który spadł na ziemie zakręciło mi się w głowie i nie mogłam złapać równowagi.

- Juliet... Juliet! - krzyknął Justin.

Ja chwyciłam jego ramienia aby się podeprzeć.

- Juliet, wszystko dobrze? Boże... 
- Już w porządku. - odpowiedziałam.
- Napędziłaś mi stracha. - odpowiedział unosząc mnie ku górze.
- To tylko zawrót głowy. - powiedziałam.
- Jakby coś Ci się stało, nie wybaczył bym sobie tego. - odpowiedział.
- Nawet tak nie mów.

Wyszliśmy z łazienki i udaliśmy się do sypialni. Oboje szybko zasnęliśmy.


*oczami Justina*


Obudziłem się w nocy około godziny 1 am, gdyż usłyszałem krzyk. Szybko zapaliłem lampkę nocną i zobaczyłem Juliet pełną w łzach. Była wystraszona. Mocno i szczelnie ją objąłem. 

- Maleńka, spokojnie. Shh. - odpowiedziałem całując ją w czoło. - Zły sen? 
- Tak... 
- Opowiesz mi? - zapytałem.

Juliet tylko kiwnęła głową. 

- Śniło mi się, że tato opowiedział mi jakąś historię. Nie spotykałam się z Tobą, wręcz nie mogłam. Płakałam całymi dniami i nocami. - odpowiedziała.
 - Jestem przy Tobie. Nie bój się niczego. - odpowiedziałem całując ją w czoła, a następnie w usta. - Połóż się obok mnie i spróbuj zasnąć. 

Juliet bardzo mocno wtuliła się w moje ramiona.

- Dobranoc aniołku. Śpij dobrze.


*

Obudziłem się około godziny 9 am. Juliet jeszcze spała, więc ja postanowiłem, że przygotuję dla nas śniadanie. Delikatnie wyszedłem z łóżka, aby jej nie obudzić, ubrałem się i poszedłem na dół. 
Miałam całą kuchnie do dyspozycji, więc nie było problemu, chyba, że lodówka była by pusta. Na szczęście wszystko w niej było. Szczerze powiedziawszy nie wiedziałem co zrobić. Wyciągnąłem warzywa, jakie były, pokroiłam je. Do tego zrobiłam jajecznicę z bekonem. Nagle usłyszałam jak ktoś  próbuje się zakradać. Przestraszyłem się... Tak trochę. Odwróciłem się nagle do tyłu.

- Cześć. - powiedziała Juliet i namiętnie pocałował mnie w usta przechylając na blad kredensu.

Była ubrana w bieliźnie i moją luźną koszulę.
Nie byłem w stanie jej przerwać. Jej pocałunki były zbyt czułe. 

- Cześć, cześć. - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy. - Zasiądź przy stole.
- Oczywiście. - odpowiedział. - Może Ci w czymś pomóc? 
- Nie trzeba. Wszystko przygotuję. - odpowiedziałem.

 Wyciągnąłem z szafki talerze i sztuczce, położyłem je na stole, który był pokryty biało niebieskim obrusem. Podałem jej warzywa, które pokroiłem aby położyła je na stół, pieczywo itd. Zasiedliśmy do stołu.

- Co za miły poranek z moim ukochanym chłopakiem. - powiedziała. - Smacznego.
- Aww, mam nadzieję, że będzie Ci smakować.
- Na pewno.
- Jestem ciekawa jak tato radzi sobie w domu...
- Daje sobie radę. Mówię Ci to.
- Hmm, odwieziesz mnie prawda? - zapytała.
- Jeszcze się pytasz? Oczywiście, że tak. A teraz jedz, bo Ci wystygnie.
- Dziękuję Ci za to wszystko co dla mnie robisz. Odwdzięczę Ci się... - odpowiedziała oblizując swoje wargi.
- Mrr...
- I to już nie długo. - dopowiedziała.
- Mam taką nadzieję. - odpowiedziałem całując ją usta.


*

Hej! Wiem, zabijecie mnie. Rozdział beznadziejny i nudny. Przerwałam i w ogóle nie trzyma się to wszystko. Sorry za długą nieobecność. 
Mam nadzieję, że przynajmniej skomentujecie. 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Do zobaczenia :*

13 komentarzy:

  1. najbardziej mi sie ten rozdział podobał z tych do tej pory opublikowanych. www.canadianswagbieber.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm... trochę się początek nie kleił, ale później się zrobiło naprawdę fajnie :) czekam na kolejny :) i... czy pomysł nie jest trochę podkradziony z teledysku do ALAYLM? ;P podoba mi się :* @swaggyjusteen

    OdpowiedzUsuń
  3. co Ty mówisz, że nudny. Bardzo fajny! ciekawi mnie ta tajemnica taty Juliet. Szybko dodawaj nowy rozdział. ;3
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie podoba mi się rozdział . Mam nadzieję że szybko dodasz kolejny <3 zapraszam do mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super !!! bardzo mi się podobna :) tak 3maj girl :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się podoba i się nie gniewam, że tak długo cię nie było :D Czekam na NN xD @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  7. ah! Kochanie wiesz jak ja kocha takie rozdziały? Jezu, jest cudny.. niesamowity.. gorąco mi aż :* "I to niedługo" <3.. / @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń
  8. tsaaa beznadziejny.. chyba nie wiesz co mówisz dzieczyno. cudownyy! i czekam na nn. ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. podoba mi się :) ciekawe jaką ten tata ma tajemnice...
    czekam na nn ^_^
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  10. JEJU JEJU JEJU JEJU ! <3 KOOOOCHAM TO ! <3 ROZDZIAŁ WSPANIAŁY ... NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ NASTĘPNEGO ! @karola121610

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny, troche nie jestem w temacie bo przez brak czasu pominęłam poprzednie, ale naprawde... napisane rewelacyjnie, zresztą jak zawsze ;3
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział. Sorki że dopiero teraz czytam ale to nadrobie :-) Kamila5213

    OdpowiedzUsuń