sobota, 22 września 2012

ROZDZIAŁ 3 - "Jego mięśnie, jego klata, jego mokre włosy... I jeszcze ten całus w policzek..."


*oczami Juliet*

Nie mogłam zasnąć przez dłuższą chwilę. Ciągle myślałam o Justinie i naszej rozmowie. Może on rzeczywiście chcę mi pomóc? Jutro wybiera się ze mną do sądu, chociaż nawet nie wiem po co. W końcu on i tak nic nie wie. 
W nocy budziłam się bardzo często. Śnił mi się tato, a konkretnie jak zabiera mnie całą zapłakaną do jego domu, którego nie było w tym śnie. To na prawdę było dziwne. Ten omam powtarzał się cztery razy i za każdym razem się budziłam. 
Dziś był 5, co oznaczało, iż powinnam mieć pięć dodatkowych kresek na swojej ręcę. Nie zrobiłam tego... Powstrzymałam się, a szczególnie pohamowały mnie słowa Justina : "...przestań się okaleczać. Zrób to dla mnie. Nie chcę Cię stracić, mała." Wiem, że trudno było odstawić tą żyletkę, ewentualnie ją wyrzucić, ale opanowałam się.
Dobijała godzina 9:54. Pora aby wstać. 
Odsłoniłam zasłony i otworzyłam szeroko okno, by wpuścić trochę świeżego powietrza. Był ciepły i słoneczny dzień. Ubrałam się skromnie. Nałożyłam dżinsowe spodenki, białą bluzkę i czarną bluzę, która miała zasłonić moje blizny na ręce. Gdy się ubrałam usiadłam jeszcze chwilę na parapecie i spoglądałam w dal. Nagle zobaczyłam Justina, który właśnie wstał i podszedł do okna w samych bokserkach. Zobaczyłam jego umięśnioną klatkę i silne ręce. Zrobiło mi się gorąco. Był na prawdę bardzo seksowny. On mnie jednak nie zauważył, gdyż był jeszcze trochę zaspany. Otworzył okno a ja krzyknęłam z uśmiechem na twarzy jak nigdy :

- Cześć przystojniaku!
- Och... Nie zauważyłem Cię. Jednak witam moją piękną sąsiadkę. - odpowiedziałam trochę zmieszany.
- Nie przesadzaj... 
- Zapraszam Cię dziś do mnie, na obiad. - powiedział ubierając koszulkę.
- Dziękuję bardzo! Wpadnę około godziny 12. Będziesz w domu? - zapytałam.
- Oczywiście. - odpowiedział uśmiechając się.

Moje policzki się zarumieniły i spuściłam głowę.

- To ja idę na śniadanie. - powiedziałam. - Do zobaczenia później.
- Pa. - odpowiedział posyłając mi buziaka.

On był taki słodki... Szkoda, że nie wie o tym jak bardzo go kocham.
Niczym się obejrzałam już byłam na dole i szykowałam sobie śniadanie. Jak tradycyjnie płatki śniadaniowe, bo na nic innego nie mogłam liczyć. Mama siedziała w salonie i spoglądała w głuchy telewizor. Gdy jadłam posiłek powiedziałam :

- Mamo, dziś idę do Justina...
- Po co? - zapytała.
- Zaprosił mnie na obiad. 
- Na obiad? To Ty już nie masz czego jest w domu? - zapytała z wyrzutami sumienia.
- Przecież to tylko głupi posiłek. Poza tym zaprosił mnie. To nie jest nic złego. - odpowiedziałam.
- Tak, w końcu to jest Twój przyjaciel. - odpowiedziała przewracając oczy.
- Justin jest moim przyjacielem i miał prawo mnie zaprosić! - krzyknęłam.
- No już dobrze, dobrze. Tylko nie wyjedz im całej lodówki.
- Wiesz co? Wychodzę. - odpowiedziałam i odłożyłam miskę do zlewu. 
- Pamiętaj, że Cię kocham. - powiedziała, gdy chwyciłam klamkę od drzwi.
- Ja Ciebie też. - powiedziałam pod nosem i wyszłam przed dom.


*oczami Justina*

Nie sądziłem, że Juliet może mnie zauważyć. Jej policzki były całe rumiane. Szkoda, że nie wiem o tym jak bardzo ją kocham. 
Gdy kończyłem śniadanie, które jak zawsze przyrządziła babcia zauważyłem Juliet, która właśnie siadała na schodach przed swoim domem. Wyciągnęła gitarę i zaczęła brzdękolić. Ten nabytek podarowałem jej ja 2 lata temu. Nie było problemem z tym, iż jest to gitara przeznaczona dla osób leworęcznych, gdyż ona również do nich należała. Przypomniało mi się, że rano zaprosiłem ją na obiad nic o tym nie mówiąc babci.

- Babciu... 
- Tak?
- Nie masz nic przeciwko, jak Juliet przyjdzie do nas dziś na obiad? - zapytałem z uśmiechem.
- Oczywiście, że nie. Może wpadać kiedy tylko chcę. - odpowiedziała.
- Super. - odpowiedziałem, całując ją w policzek.
- Nie ma za co. Idź lepiej do dziadka, który od rana nie może poradzić sobie z wodą, która leje się w ogrodzie. - powiedziała.

Kiwnąłem głową na znak, że idę.
Wyszedłem na zewnątrz i usłyszałem miłą melodię z nad przeciwka. Oczywiście była to linia melodyczna, którą grała Juliet. Uśmiechnąłem się sam do siebie, bo wiedziałem co gra, a właściwie to próbuję... Poszedłem do dziadka.

- Hej, dziadku! Co się tu dzieje? - zapytałem patrząc na dziadka, który podłączał wąż wodny.
- Och Justin, jak dobrze, że jesteś. Nie mogę tego podłączyć. Ciągle się wylewa woda.
- Pokaż mi to. - odpowiedziałem i pewny siebie podłączyłem do hydrantu.

 Gdy nagle poprosiłem dziadka, aby odkręcił wodę automatycznie wąż puścił i oblał mnie całego. Oczywiście widziała to Juliet... Sciągnąłem koszulkę i powiesiłem ją aby się wysuszyła.

- Dobra Justin. Ty lepiej idź do domu, ja sam to naprawie. - odpowiedział.
- Jak chcesz. 

Zamiast do domu udałem się do Juliet a dokładnie po nią. Zadowolony i w spodniach oraz trampkach podszedłem do niej i usiadłem na schodach witając się z nią.

- Haha, niezłe Cię ta woda opryskała. - powiedziała i otarła moją mokrą twarz.
- Nie śmiej się ze mnie, bo jak chcesz to Ty zaraz będziesz mokra. - odpowiedziałem i zacząłem ją łaskotać.
- Hej, Justin przestań... Muszę uważać na gitarę. - odpowiedziała śmiejąc się.
- Ach, tak. Wiem co grałaś, a właściwie co próbowałaś grać. 
- Słyszałeś to!? - zapytała ze zdziwieniem.
- Tak. - odpowiedziałem szczerząc się.
- Och, weź przestań. 
- No co? Be alright, tak? - zapytałem.
- Nooo. - odpowiedziała spuszczając głowę.

Bez zastanowienia wstałem, odłożyłem gitarę i wziąłem ją na ręcę.

- Justin... Co Ty robisz? - zapytała zawstydzona.
- Zanoszę Cię do domu. - odpowiedziałem.
- Ale chyba nie w tą stronę zmierzasz, poza tym jestem zbyt ciężka, abyś mnie dźwigał. - odpowiedziała.
- Zapomniałaś już? Dziś idziesz do mnie. I w ogóle o czym Ty mówisz, że jesteś ciężka. Jesteś bardzo lekka. - odpowiedziałem całując ją w policzek.


*oczami Juliet*

Jego mięśnie, jego klata, jego mokre włosy... I jeszcze ten całus w policzek... Było mi bardzo gorąco. Rozpływam się. Przy nim zapomniałam o wszystkim. Znienacka mnie zapytał :

- Dlaczego jesteś taka rozpalona?
- Ja? Wydaję Ci się. - odpowiedziałam.
- Tak? - odpowiedział, puścił mnie i otworzył drzwi, bym weszła do domu.
- Tak. - odpowiedziałam.

Weszliśmy do kuchni, aby później iść na górę do pokoju Justina, bo podobno chciał mnie o coś zapytać. Jednak zanim poszliśmy tam jego babcia rzuciła mi się na szyję i zaczęła mnie całować.

- Juliet, kochanie. Jak Ty wyrosłaś i wydoroślałaś. 
- W końcu nie każdego dnia kończy się 18 lat. - wtrącił się Justin.

Spojrzałam na niego, a on na mnie. 

- To ja mam dziś urodziny? - zapytałam ze zdziwieniem.
- 5 lipiec 1994. Dziś są Twoje urodziny. - odpowiedział i przytulił mnie. - Wszystkiego najlepszego!
- Kompletnie o tym zapomniałam. Dziękuję. - odpowiedziałam i pocałowałam go czule w policzek.

Jego babcia przyrządziła obiad, jak zawsze przepyszny. Zjedliśmy i  Justin złapał mnie za rękę i zaprowadził na górę. Jego niebiesko-biały pokój chyba nigdy się nie zmieni. Ciągle ten sam i powyklejany tapetą w logiem jego ulubionej drużyny hokejowej Toronto Maple Leafs. Usiadłam na łóżku, bo tak mi kazał, a on zamknął drzwi i usiadł obok mnie.

- Chciałbym złożyć Ci najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin. - powiedział.
- Dziękuję bardzo jeszcze raz. - odpowiedziałam. - Mogę Cię o coś prosić?
- Jasne.
- Mógłbyś założyć koszulkę?
- Aa, tak. Już zakładam. - odpowiedziała zmieszany i wyciągnął koszulkę z szafy.
- Cięłaś się dziś? - zapytał i złapał moją rękę.
- Nie... Powstrzymałam się, a szczególnie pohamowały mnie Twoje słowa... - odpowiedziałam.
- Pamiętaj o tym, że jutro jadę z Tobą do Sądu. Chcę Cię wspierać w trudnych sprawach. - powiedział.
- Tak, wiem...
- Posłuchaj... Masz chłopaka? - zapytał.
- Yyy... Co? Nie, nie mam... Dlaczego pytasz? - zapytałam trochę speszona.
- Chcę mieć pewność, że mogę na Ciebie liczyć, bo wiesz... Ja też nie mam dziewczyny, ale kocham taką jedną i nie wiem czy powinienem jej o tym powiedzeć. - odpowiedział dalej trzymając mnie za rękę.
- Przecież sam powiedziałeś, aby nie bać się okazywać sobie uczyć. Myślę, że powinieneś jej o tym powiedzieć... Zresztą ja powinnam zrobić to samo. - odpowiedziałam spuszczając głowę.
- Posłuchaj... - powiedzieliśmy równocześnie.
- Ty pierwsza...
- Nie, Ty pierwszy...
- Nie....
- Justin/Juliet... - znów powiedzieliśmy równocześnie.
- Powinnam już iść. - powiedziałam, pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu.

Była godzina 17:42. Nawet nie wiedziałam kiedy ten czas szybko minął. Gdy już wróciłam do domu ubrałam się tak jak ostatnio i udałam się tam... Do "kurewskiego" miejsca jak to niektórzy mówią.


*oczami Justina*

Zapomniała o swoich urodzinach, jutro rozprawa w Sądzie, prawie wyznałem jej miłość a ona to olała. 
Stwierdziłem, że zadzwonię do Ryana, zapytam go czy Juliet ma chłopaka i przy okazji się upewnę.

- Cześć stary! Słuchaj, ja tylko na chwilę.
- O co chodzi? - zapytał.
- Pamiętasz Juliet? Moją przyjaciółkę. 
- A tak, jasne. W tej co się zakochałeś?
- Haha, słuchaj. Ona ma chłopaka? - zapytałem.
- Stary, nie. Chcesz mi powiedzieć, że Wy coś razem, tak? - dopytywał.
- Ryan, doskonale wiesz jak jest. Muszę jej powiedzieć.
- To na co jeszcze czekasz? Leć do niej. - odpowiedział.
- Dzięki! Do zobaczenia!
- Nara.

Nie ma chłopaka. Woooooooooooooooaaaah!
Z szafy wyciągnąłem czarną bluzę i full-cap. Założyłem na siebie i udałem się na samochodu, by udać się tam gdzie wczoraj. 
Juliet stała, ale nic nie robiła. Zobaczyła, że podjerzdżam autem. Spoglądała przez chwilę. Nie poznała mnie i ruszyła w stronę mojego wozu. Otworzyła drzwi i usiadła na fotelu nie zwracając na mnie uwagi. Zamknęła drzwi. Widać było po niej, że się bała. Zapaliłem silnik samochodu i ruszyliśmy w drogę.

- Ej, ja nigdzie nie jadę! Słyszysz!? 

Nie odpowiadałem. Zamknąłem wszystkie drzwi, więc nie mogła się wydostać.

- Gdzie jedziemy? - pytała.

Nic się nie odzywałem. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Zjechałem w boczną ulicę, gdzie jedzie się w stronę lasu. Stanąłem samochodem i zgasiłem silnik. Złapałem ją za rękę, ona zamknęła oczy.

- Dlaczego ciągle to robisz? - zapytałem.
- Justin!? Co Ty tu robisz!?
- Chyba co Ty tu robisz? Byłaś tam już trzeci raz w tym tygodniu. Powiedz mi dlaczego! 
- Śledzisz mnie? - zapytała ze wściekłością.
- Martwię się o Ciebie... 
- To nie znaczy, że musisz za mną łazić! - krzyknęła.
- Nie powiedziałaś mi tego, więc zająłem się tym i teraz wiem, że przez seks za kasę nic nie będzie, tylko jeszcze bardziej się nakręcisz! Musisz z tym skończyć, rozumiesz!?
- Ja nie uprawiałam seksu! Owszem mam kasę, ale nie wydaję ich. Zbieram... Chcę pojechać do Disneylandu. Ja, osiemnastoletnia dziewczyna. Nie chciałam uprawiać seksu z przymusu. - powiedziała.
- Juliet, doskonale Cię rozumiem, ale nie musisz tego robić... Wystarczy, że powiesz mi o wszystkim a ja Ci pomogę, w końcu jesteś dla mnie kimś ważnym. - odpowiedziałem.
- Nie chcę od Ciebie pieniędzy, chcę abyś był przy mnie gdy Cię potrzebuję. - odpowiedziała spoglądając mi w oczy.
- Pamiętasz naszą dzisiejszą rozmowę? Nie dokończyliśmy jej... - powiedziałem dotykając jej policzka.
- Tak, wiem... Justin muszę Ci coś powiedzieć... - oznajmiła.
- Tak?
- Pamiętasz, że jutro jest rozprawa w Sądzie, pójdziesz ze mną, prawda? 
- Oczywiście. Pojedziemy razem z Twoją mamą. - odpowiedziałem bawiąc się jej włosami.
- Prawdopodobnie po tym wszystkim wyprowadzę się z Kanady i już nigdy mnie nie zobaczysz. - powiedziała ze łzami w oczach.
- Nigdy nie mów nigdy, mała. Dalej będzie tak jak kiedyś... - odpowiedziałem zbliżając twarz do jej.
- Justin... Jesteś najlepszy. - odpowiedziała i musnęła mnie w policzek. - Możesz mnie zawieść do domu?
- Oczywiście. Musisz się na jutro przygotować i obiecać mi jedno.
- Co takiego?
- Nigdy więcej tego co robiłaś przez ostatnie trzy dni ani okaleczania się.
- Obiecuję. 


*oczami Juliet*

Ale wstyd... Nie sądziłam, że to mógł być Justin, jednak obiecałam mu, że nigdy tego więcej nie zrobię. Chcę mu powiedzieć jak bardzo go kocham, ale wydaję mi się, że nie jest to odpowiednia pora. On był dla mnie taki łaskawy. Wysłuchał mnie, zupełnie jak mój tato, gdy do mnie dzwonił. 
Po 10 minutach byliśmy już pod naszymi domami. Całą drogę milczeliśmy. Wysiadłam z auta, ale zanim weszłam do domu Justin mnie zatrzymał.

- O której mam się jutro wstawić? - zapytał.
- Najlepiej około godziny 9:30. - odpowiedziałam.
- Dobrze.
- Dobranoc Justin. - powiedziałam całując go w policzek.
- Juliet! - powiedział i chwycił mój policzek.
- Kocham Cię. - odpowiedział i pocałował mnie czule w kącik ust. - Słodkich snów! - dopowiedział i udał się do domu.

O Mój Boże. Czy ja się przesłyszałam? Powiedział "Kocham Cię." 
Jego usta były ciepłe, chociaż nie poczułam ich całych na swoich ustach były przeszyte uczuciem i miłością.
Otworzyłam drzwi od domu i weszła. 

- Juliet. Przygotuj się na jutro. Ja jestem już gotowa. - powiedziała mama.
- Dobrze.
- I pamiętaj kocham Cię. - powiedziała.
- Też Cię kocham. - odpowiedziałam i ją przytuliłam.

Dziwne, już drugi raz mówi mi dziś, że mnie kocha...
Nagle rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu.

- Halo? - zapytałam.
- Cześć córeczko! 
- Tato! Świetnie, że dzwonisz. Muszę Ci opowiedzieć co dziś się wydarzyło. - odpowiedziałam.

Udałam się na górę do swojego pokoju, usiadłam na parapet, otworzyłam okno i opowiadałam co dziś robiłam z Justinem.
Tato dzwonił do mnie codziennie. Jak nigdy z nim nie rozmawiałam, tak teraz codziennie. Nie wiedział o tym co robię. Stwierdziłam, że tak będzie najlepiej.

- Justin jest dla Ciebie bardzo ważny? - zapytał.
- Tak, bardzo. Jest w końcu moim przyjacielem i może nawet kimś więcej. 
- Aww.
- Zresztą jutro się zobaczycie. - odpowiedziałam i zobaczyłam Justina, który nie wiem jakim cudem znalazł się w swoim pokoju. - To do zobaczenia jutro. Pa.
- Pa, kocham Cię! - odpowiedział.


*oczami Justina*

"Tak, bardzo. Jest w końcu moim przyjacielem i może nawet kimś więcej." Nie ukryję tego, że słyszałem to. Nie wiem jakim cudem, ale usłyszałem. 

- Co tak długo rozmawiałaś? - zapytałem z okna.
- Nie wolno tak podsłuchiwać Justin. - oznajmiła.
- Nie robiłem tego, ale coś udało mi się usłyszeć, nie ukryję tego. - odpowiedziałem. - Idź już spać. Jutro się spotkamy. Dobranoc ko... Juliet. 

Mało co nie powiedziałem kochanie. Uff.

- Haha, dobranoc Justin! - odpowiedziała i mi pomachała.

Kurczę, ona ma coś w sobie, że przyciąga. Znam ją od małego, spędziliśmy tyle wspólnych chwil a ja czuję coś do niej. Zakochałem się. Ciekawe czy ona czuję do mnie to samo.

- Babciu! Mam jakiś garnitur czy coś? - zapytałem.
- Tak, na górze w garderobie jest. A potrzebny Ci jest?
- Jutro jadę razem z Juliet i jej mamą do Sądu... - odpowiedziałem.
- Ach, tak. Rozumiem. W takim razie jutro rano garnitur będzie czekał na Ciebie. - odpowiedziała.
- Dziękuję. Kochana jesteś. 
- Justin, Justin! - wołał mnie dziadek.
- Co się stało?
- Opowiadaj co tam u Juliet. - powiedział.
- Aa, jutro jadę z nią i jej mamą do Sądu na rozprawę rozwodową jej rodziców... Z tego co wiem relacje między nią a jej ojcem są znacznie lepsze, pani Smith jest kompletnie załamana. Chcę jej pomóc, bo naprawdę mi na niej zależy. Jest dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką... - odpowiedziałem.
- To znaczy?
- No wiesz, no zakochałem się i chcę to jej powiedzieć, wprawdzie to oznajmiłem jej to dziś, ale ona chyba trzyma mnie na dystans... - odpowiedziałem.
- Justin, przyjdzie na to czas. Zobaczysz. - odpowiedział klepiąc mnie po ramieniu.
- Mam taką nadzieję. Dzięki. - odpowiedziałem i przytuliłem go z całej siły.

Ciągle rozmyślałem o Juliet i o tym co się wydarzy...
Usiadłem na parapecie z gitarą w ręku i zacząłem grać i śpiewać "Be Alright".


*oczami Juliet*

Mam nadzieję, że niebawem nadejdzie ten czas i powiem Justinowi co do niego czuję, jednak teraz wiem, że nie powinnam tego robić. Pewnie wydaje mu się, że trzymam go na dystans, ale sama nie wiem jak do tego podejść. Co będzie później jak wyjedzie? Zostawi mnie i nie będzie tak jak dawniej. Zapomni o mnie, a ja dalej powrócę do tego co było...
Z szafy wyciągnęłam białą bluzkę i czarną spódnicę, do tego czarny żakiet i buty na niskim obcasie. Wyprasowałam i powiesiłam na wieszaku. Czekają na to, bym jutro je ubrać. 
Położyłam się w łóżku i zgasiłam światło. Już zasypiałam, gdy usłyszałam z nad przeciwka znajomy mi głos i melodię. Był to Justin śpiewający "Be Alright".

"Across the ocean, across the sea starting to forget the way you look at me now... [...]"

Chwyciłam za telefon i napisałam sms'a :
"Jeżeli to ma być dla mnie to dziękuję. Dobranoc królewiczu :*"

Po chwili otrzymałam odpowiedź :

"Ty masz w sobie coś takiego... co mnie strasznie pociąga w Tobie... Shh, nic nie odpisuj. Do zobaczenia jutro moja ukochana księżniczko :*"

On naprawdę czuje coś do mnie...


*

Rozdział 3 uważam za napisany. Miałam go dodać w tamtym tygodniu, jednak nie dałam rady. Co sądzicie?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Liczę na co najmniej 10 komentarzy.

16 komentarzy:

  1. Trochę smutne ale też cudowne.!! Justin jest taki słodki!! Uwielbiam twój blog ;) czekam na kolejny rozdział! I życzę weny! <3
    [myownchoice.blog.onet.pl ]
    [goldmoments.blog.onet.pl]
    @jb_cranberry

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie napisałaś to! mistrzostwo! :*
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  3. @ForeverBelieb1222 września 2012 17:36

    oh, cudowny! zakochałam się w tym opowiadaniu. świetnie piszesz, naprawdę :* czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością <3 / @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń
  4. wow! super rozdział! nie mogę się doczekać następnego :) pisz szybciutko nn :) @_maryssbieberxd

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny czekam na NN

    OdpowiedzUsuń
  6. faajne xD Ja czekam na nowy xD <333 @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  7. swietny *_________* juz zapisalam sobie w ulubionych XD czekam na nastepny, informuj mnie na tt prooosze @ahmybieber nie moge sie juz doczekac kolejnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. ZAJEBISTY, tyle ci opowiem. zajebiście wykurwisty. kurde, zawsze jest tamk blisko żeby wyznali sobie co czują i zawsze niedokańczają tego co mówili. a jak justin powiedział jej, że ją kocha, to było takie... omfg, nieogarniam. ale bosko, boski rozdział. piękne jest to wszystko, justin jest taki kochany i w ogóle. czekam na następny <333

    OdpowiedzUsuń
  9. Opowiadanie jest zajebiste.Nie mogę doczekać się następnego <3 Zapraszam również do mnie : http://prawdziwamiloscjb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. o kurczeeee przepiękne to opowiadanie!! czekam na nn <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. informuj mnie o nn @lolitkabieber ! dzieki

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne... a jak Justin powiedział jej że ją kocha..trochę smutny rozdział, ale świetny! :D Uwielbiam twą historię! Czekam na nn xx
    +Zapraszam do mnie --> http://magicandblood.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział cudoiwny jak zawsze. Nies podziewałam się że tak szybko wszystko się potoczy i w ogóle. Kocham to jak piszesz, to w jaki sposób ukazujesz emocje odczuwane przez bohaterów. Mam nadzieję że będziesdz mnie dalej informować @YoSwaggyBieber

    OdpowiedzUsuń
  14. superrrrrrrrrrrr, dalej tak pisz :)
    Kamila5213

    OdpowiedzUsuń